W pierwszej części opisałam krótko budowę ucha oraz najczęstsze problemy z psimi uszami. Teraz skoncentruje się na czyszczeniu uszu psa.

Wielokrotnie, kiedy rutynowo podczas każdej wizyty kontrolnej, czy przy okazji szczepienia swoich pacjentów zaglądam do uszu i zadaję pytanie, czy uszy są czyszczone, spotykam się ze zdziwieniem właściciela. A niby po co?

No tak, kąpiemy psy, chodzimy z nimi do fryzjera, dbamy o gryzaki odświeżające oddech, ale czyścić uszy? Po co?
Rzeczywiście są psy, którym kosmetyka tego rodzaju nie bywa potrzebna, ale nie znam takich wiele.

Pies, Kot, Czyszczeniu uszu u psa

Wśród właścicieli lęk budzi już to, że trzeba będzie czyścić patyczkiem i tu się mylą. Uszy trzeba umieć czyścić i na szczęście jest na rynku kilka preparatów, które mogą wspomóc człowieka w jego dobrych zamiarach. Ja lubię te o żelowej konsystencji, lepiej według mnie rozpuszczają wydzielinę, mają też wygodne aplikatory – bez ryzyka, że uszkodzimy przewód słuchowy. Wystarczy, w przypadku zabrudzonego, ale jeszcze nie chorego ucha, zakroplić preparat, odczekać kilka minut i zebrać z małżowiny wydzielinę. Można do tego użyć wacika kosmetycznego lub gazika. To są czynności, które właściciel może wykonać sam.

Oczywiście są wyjątki, ponieważ czasem właściciel nie ma odwagi, albo też jego przyjaciel nie chce współpracować. Tak często się dzieje, gdy trafiają do mnie pacjenci z zapaleniem ucha. I tu wkracza lekarz weterynarii, który już wielkiego wyboru nie ma i z psem musi się tak czy owak „dogadać” i ucho wyczyścić. Ale o tym w kolejnej części.

Raczej nie polecam czyszczenia uszu patyczkiem stworzonym z myślą o tej czynności, ponieważ wielokrotnie źle to robicie, sprawiając więcej szkody niż pożytku, gdyż wpychacie brud do środka, walcząc z psem powodujecie uszkodzenia naskórka a to gotowa droga dla bakterii i grzybów. Pomijam już fakt, że czworonóg zgodzi się być może raz czy dwa na takie czyszczenie, ale potem będzie zaciskał uszy z całej siły.

Inna sprawa to fakt, że do ucha trzeba najpierw dotrzeć. Są rasy, czy też mieszańce, które zostały obdarowane dużą ilością włosów w uszach, choćby yorkshire teriery, west highland white teriery, sznaucery czy teriery rosyjskie i wiele innych, którym te włosy z uszu trzeba usuwać. Najlepiej zacząć już u szczeniaka, wtedy z czasem nauczy się godzić z tą czynnością. Usuwanie włosów jest bardzo ważne, ponieważ ucho musi się wietrzyć, włosy powodują zwiększenie wilgotności i prostą drogę do zapalenia na tle drożdżaków czy bakterii.

A teraz nasunie się pytanie, czym usuwać i jak często?

Z reguły wtedy, kiedy potrzeba i najlepiej pęsetką lub palcami. Zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą: łatwo pisać, trudniej zrobić.

Znam ten „ból” bardzo dobrze, ponieważ często spotykam się z psami, które nie chcą współpracować z właścicielem. Taka była też moja ukochana suczka, która widząc moją minę i zbliżanie się do jej uszu, czasem całkiem niewinne, patrzyła na mnie wzrokiem skazańca i z całej siły zaciskała ucho.

Jeśli wasze zwierzę nie lubi tej czynności, to myślę, że nie ma sensu rzucać się na nie w kilka osób i dokonywać egzekucji, tylko raz na jakiś czas sprawić mu wizytę u prowadzącego lekarza weterynarii, który chciał nie chciał, uszy wyczyści a właściciel ze zbolała miną może zgonić winę na niego i pozostać w porządku wobec swojego psa. Przecież to nie wy…Ile razy słyszę: „ta niedobra pani doktor, wyczyściła pieskowi uszy”. Niestety wdzięczny mi nie będzie, ale też nie wie, że to pozwoli mu uniknąć zapalenia ucha, czyli bólu. Ale wy już wiecie:-)

Jeżeli podoba Ci się ten wpis kliknij „Lubię to” poniżej. Serdecznie zapraszam również na mój profil na Facebooku.

W pierwszej części opisałam krótko budowę ucha oraz najczęstsze problemy z psimi uszami. Teraz skoncentruje się na czyszczeniu uszu psa.
Wielokrotnie, kiedy rutynowo podczas każdej wizyty kontrolnej, czy przy okazji szczepienia swoich pacjentów zaglądam do uszu i zadaję pytanie, czy uszy są czyszczone, spotykam się ze zdziwieniem właściciela. A niby po co?
No tak, kąpiemy psy, chodzimy z nimi do fryzjera, dbamy o gryzaki odświeżające oddech, ale czyścić uszy? Po co?
Rzeczywiście są psy, którym kosmetyka tego rodzaju nie bywa potrzebna, ale nie znam takich wiele.
Wśród właścicieli lęk budzi już to, że trzeba będzie czyścić patyczkiem i tu się mylą. Uszy trzeba umieć czyścić i na szczęście jest na rynku kilka preparatów, które mogą wspomóc człowieka w jego dobrych zamiarach. Ja lubię te o żelowej konsystencji, lepiej według mnie rozpuszczają wydzielinę, mają też wygodne aplikatory – bez ryzyka, że uszkodzimy przewód słuchowy. Wystarczy, w przypadku zabrudzonego, ale jeszcze nie chorego ucha, zakroplić preparat, odczekać kilka minut i zebrać z małżowiny wydzielinę. Można do tego użyć wacika kosmetycznego lub gazika. To są czynności, które właściciel może wykonać sam.
Oczywiście są wyjątki, ponieważ czasem właściciel nie ma odwagi, albo też jego przyjaciel nie chce współpracować. Tak często się dzieje, gdy trafiają do mnie pacjenci z zapaleniem ucha. I tu wkracza lekarz weterynarii, który już wielkiego wyboru nie ma i z psem musi się tak czy owak „dogadać” i ucho wyczyścić. Ale o tym w kolejnej części.
Raczej nie polecam czyszczenia uszu patyczkiem stworzonym z myślą o tej czynności, ponieważ wielokrotnie źle to robicie, sprawiając więcej szkody niż pożytku, gdyż wpychacie brud do środka, walcząc z psem powodujecie uszkodzenia naskórka a to gotowa droga dla bakterii i grzybów. Pomijam już fakt, że czworonóg zgodzi się być może raz czy dwa na takie czyszczenie, ale potem będzie zaciskał uszy z całej siły.
Inna sprawa to fakt, że do ucha trzeba najpierw dotrzeć. Są rasy, czy też mieszańce, które zostały obdarowane dużą ilością włosów w uszach, choćby yorkshire teriery, west highland white teriery, sznaucery czy teriery rosyjskie i wiele innych, którym te włosy z uszu trzeba usuwać. Najlepiej zacząć już u szczeniaka, wtedy z czasem nauczy się godzić z tą czynnością. Usuwanie włosów jest bardzo ważne, ponieważ ucho musi się wietrzyć, włosy powodują zwiększenie wilgotności i prostą drogę do zapalenia na tle drożdżaków czy bakterii.
A teraz nasunie się pytanie, czym usuwać i jak często?
Z reguły wtedy, kiedy potrzeba i najlepiej pęsetką lub palcami. Zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą: łatwo pisać, trudniej zrobić.
Znam ten „ból” bardzo dobrze, ponieważ często spotykam się z psami, które nie chcą współpracować z właścicielem. Taka była też moja ukochana suczka, która widząc moją minę i zbliżanie się do jej uszu, czasem całkiem niewinne, patrzyła na mnie wzrokiem skazańca i z całej siły zaciskała ucho.
Jeśli wasze zwierzę nie lubi tej czynności, to myślę, że nie ma sensu rzucać się na nie w kilka osób i dokonywać egzekucji, tylko raz na jakiś czas sprawić mu wizytę u prowadzącego lekarza weterynarii, który chciał nie chciał, uszy wyczyści a właściciel ze zbolała miną może zgonić winę na niego i pozostać w porządku wobec swojego psa. Przecież to nie wy…Ile razy słyszę: „ta niedobra pani doktor, wyczyściła pieskowi uszy”. Niestety wdzięczny mi nie będzie, ale też nie wie, że to pozwoli mu uniknąć zapalenia ucha, czyli bólu. Ale wy już wiecie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...